Pomysł na film weselny

Film weselny znacząco różni się od filmów realizowanych na planie zdjęciowym na podstawie scenariusza, z profesjonalnymi aktorami, sprzętem, siedmiocyfrowym budżetem i możliwością robienia poprawek aż do skutku. Trudno jest więc oczekiwać, że zachowane zostaną wszystkie zasady filmowania i montażu takie, jak w kinowym filmie.

Czego zatem oprócz dużej ilości ciekawych ujęć oczekiwać?

Pomysłu na film w formie pisemnej (rodzaj scenariusza) oraz jego realizacji, a także:

  • Pracy operatorów potrafiących pokazać lub ukryć atmosferę, emocje, napięcie, uczucie itp.
  • Użycia różnych rodzajów kadrów i perspektyw oraz korzystania z możliwości, jakie daje stosowanie ustawień manualnych i półautomatycznych.
  • Ostrego, jasnego, plastycznego obrazu, dzięki użyciu profesjonalnych i półprofesjonalnych cyfrowych kamer.
  • Czystego, wyraźnego dźwięku, dzięki użyciu mikrofonów bezprzewodowych, kierunkowych, osobnych rejestratorów dźwięku.
  • Stabilnych ujęć, dzięki użyciu statywów z wysokiej klasy głowicami, stabilizatorów obrazu steadycamów, wózków, małych ekranów.
  • Montażu zgodnego z pomysłem na film, który podkreśla walory zdarzenia, usuwając wszystkie niedociągnięcia i niepotrzebne sceny.

Plakat ślubny, www.hubpics.com

Wyobraźcie sobie wasz film weselny – oto kilka przykładów:

Retrospekcja

Film nie musi się zaczynać od tego, co uważamy za początek, czyli od przygotowań w domu narzeczonych lub od przyjazdu przed kościół czy Urząd Stanu Cywilnego. Film może się zacząć w prawie dowolnym momencie: Panna Młoda telefonuje do swojego narzeczonego z pytaniem czy wziął obrączki. On, jadąc samochodem do kościoła, przypomina sobie, co zdarzyło się dzisiejszego ranka.

Można by spróbować „zakotwiczyć” początek filmu gdzieś w kościele. Z niewyraźnych słów wyłaniają się fragmenty kazania, które nawiązuję do historii narzeczonych siedzących przed ołtarzem. Fragmenty kazania przeplatamy wspomnieniami tego, o czym mówi ksiądz. Jest to bardzo dobry pomysł, chociaż trudny w realizacji. Wymaga uzgodnienia treści kazania. Chcąc nie chcąc, poświęcamy znaczną część kazania, gdyż ważniejsze jest pokazanie zdarzenia, o którym mowa.

Wywiad

Jakiś czas po ślubie. Mąż wita żonę wracającą z pracy. Parzą herbatę, zasiadają przed telewizorem i rozpoczynają oglądanie filmu. Komentują, wspominają zdarzenia, emocje, to, co widać i czego nie widać na filmie. Przed każdą zmianą pokazanego miejsca lub przed istotnym wydarzeniem w formie wywiadu bądź opowiadania, uprzedzają fakty, komentują je również po zakończeniu. W ten sposób łamana jest konwencja filmu. Wymaga to szybszego montażu eksponującego najważniejsze wydarzenia dnia i prawdopodobnie nie potrwa dłużej niż godzinę.

Love story

Film zaczyna się przedstawieniem najważniejszych postaci w typowych i nietypowych okolicznościach. Najprościej jest to zrobić, usztywniając się do jakichś słów piosenki, która będzie stanowić podkład muzyczny. Następnie dwoje ludzi opowiada historię swojej znajomości. Oczywiście opowieść zawiera głównie elementy podkreślające romantyczność chwil, bagatelizuje lub pomija inne. Odtwarzana jest historia. Jeśli to możliwe, ujęcia robione są w autentycznej scenerii, w której miały miejsca omawiane zdarzenia. Jest to kilkunastominutowy wstęp do filmu weselnego. Można również spiąć początek i koniec filmu.

Wymienione przykłady pokazują, że film nie musi być nakręcony czy zmontowany chronologicznie, liniowo. Istnieje wiele mitów dotyczących filmów weselnych, a to tylko jeden z nich. Pomysł na film może głównie określać klimat, jaki chcemy uzyskać. Innych ujęć szuka operator, wiedząc, że sytuacja ma być pokazana w określony sposób. Klimat to między innymi z wyczuciem dobrana muzyka.

Szczególnie ważne, by jej wyboru dokonać przed filmowaniem, na podstawie ustalonego zarysu scenariusza. Otwiera to bowiem możliwość szukania ujęć pod konkretne słowa piosenki lub od rodzaju muzyki, formy muzycznej, tempa. Ogólna zasada to wiedzieć, jak będzie wyglądał film przed jego realizacją, a nawet przed zamówieniem.

Warto mieć pomysł na film i warto go zrealizować!

na podstawie: M. Pierzyński

Warto również przeczytać:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *